Rzeczpospolita Trojga Narodów według Unii Hadziackiej 1658

Unia w Hadziaczu – czy musiała okazać się porażką?

Pomimo, że król Władysław IV jest zwykle uważany za raczej dobrego monarchę, zdarzyło mu się kilka poważnych błędów, z których chyba najbardziej oczywistym było zaniedbanie sprawy kozackiej. Brakowało jedynie charyzmatycznego i silnego przywódcy, wokół którego można by się skupić i podjąć walkę o wyzwolenie. Takim dowódcą został Bohdan Chmielnicki.

Wyniszczające skutki powstania Chmielnickiego

Powstanie zaczęło się błyskawicznie szerzyć na zasadzie reakcji łańcuchowej – wciąż dołączały się nowe grupy żądnych krwi Kozaków, w dodatku wspieranych przez Tatarów. Niebawem, w maju, zmarł Władysław IV, utalentowany wojskowo i będący zapewne obiektem nadziei wielu naszych rodaków. Chmielnicki ruszył w kierunku Lwowa, Polacy zastąpili mu jednak drogę pod Piławcami. W naszym obozie doszło niestety do paniki i armia rozpierzchła się, pozostawiając bogaty tabor nieprzyjacielowi, któremu udało się dotrzeć do Lwowa.

Po negocjacjach podpisano zawieszenie broni, trwające aż do wiosny 1649 roku. Kozacy wraz z Tatarami próbowali zdobyć znakomicie umocnioną twierdzę Zbaraż. Wieść o tym dotarła do króla, który ruszył co prawda na odsiecz, lecz został zaatakowany przez silniejszy oddział wroga pod Zborowem. Zgodnie z postanowieniami ugody zborowskiej, rejestr kozacki miał zostać zwiększony do 40 000 ludzi, Polacy mieli też oddać Kozakom w administrację trzy województwa.

W czerwcu 1651 doszło do wielkiej bitwy pod Beresteczkiem, w której wojska obu wrogów zostały zmasakrowane. Zwycięstwo to jednak nie zostało poprawnie wykorzystane, gdyż szlachta i magnateria miały już dość wojny. Powstanie kozackie ciągnęło się jednak dalej, co gorsza wkrótce doszło w kraju do epidemii cholery, która wyniszczyła znacząco ludność Rzeczypospolitej. Chmielnicki, wiedząc, że dalsza walka tak naprawdę nie ma już sensu, zawarł w Perejasławiu unię o włączeniu Ukrainy lewobrzeżnej do Rosji.

Rosyjski car skorzystał z okazji, aby pod szyldem prewencyjnej obrony Ukrainy rozpocząć wojnę z Rzeczpospolitą. Granic Rzeczypospolitej bronił hetman wielki litewski Janusz Radziwiłł, który 12 sierpnia 1654 roku w bitwie pod Szkłowem rozbił 70-tysięczną armię kniazia Czerkaskiego, jednakże już 12 dni później sam został pokonany. W obliczu potopu szwedzkiego Rzeczpospolita była zmuszona w 1656 roku zawrzeć z Rosjanami rozejm w Niemieży.

Sytuacja po zawarciu ugody w Hadziaczu

Po śmierci Chmielnickiego, poparte armią koronną stronnictwo ugodowe zaczęło skupiać się wokół osoby Jana Wyhowskiego, nowego hetmana kozackiego. W kooperacji z polskimi ugodowcami sporządzili akt unii trojga narodów, która została podpisana w Hadziaczu. Podpisanie ugody oznaczało niechybne rozpoczęcie wojny z Moskwą. Rzeczpospolita wzięła na siebie wszystkie konsekwencje gniewu cara Aleksego Michajłowicza.

Rzeczpospolita według Unii Hadziackiej 1658

Znacznie słabiej w obronie dzieła hadziackiego wystąpiła Ukraina, tym bardziej że nie wszyscy jej mieszkańcy byli do niego przekonani – na Ukrainę wrócili znienawidzeni przez Kozaków „panowie”, magnaci. Choć hetman Wyhowski zwyciężył Aleksego Trubeckiego pod Konotopem, rozłam na Rusi pogłębiał się jednak coraz bardziej. Pod wpływem pospólstwa, tzw. „czerni”, Wyhowski oddał buławę młodemu Juraszkowi Chmielnickiemu, który dopuścił do ponownego zhołdowania Kozaczyzny Moskwie w 1659 roku.

Na szczęście miała Rzeczpospolita tak wspaniałych obrońców jak Paweł Sapieha i Stefan Czarniecki, którzy 27 czerwca 1660 zwycięsko odparli Chowańskiego pod Połonką i oswobodzili oblężone Lachowicze. Jak widać, kampania roku 1660 i obrona Hadziacza była zwycięska dla Rzeczpospolitej. Choć Kozacy wędrowali „z rąk do rąk” Rzeczpospolitej i Moskwy, na trwałe pozostali przy nas. Nie zmienia to jednak faktu, że Rzeczpospolita przypłaciła ostateczną wygraną nie tylko stratami demograficznymi i moralnymi, lecz przede wszystkim rozłamem Ukrainy na dwie części, z których lewobrzeżną zagrabili Moskale.

A gdyby tak Unia w Hadziaczu została wprowadzona

Rzeczpospolita miała wystarczający potencjał militarny, demograficzny i polityczny, by uniknąć wojny z Rosją bądź zakończyć ją pewniejszym zwycięstwem. Polska szlachta, otrzeźwiona po powstaniu roku 1648, w przygniatającej większości opowiedziała się za przyjęciem projektu. Sejm roku 1658 zabrał się do ciężkiej pracy, której rezultatem miała być reforma ustroju Rzeczpospolitej. Wystarczyło zjednać i przemówić do rozsądku Kozakom. Jednak czy było to możliwe w tym czasie?

Ukraina była w tym czasie w stanie wojny, która zawsze budzi w ludziach najgorsze instynkty. W tej sytuacji potrzeba było czasu, aby emocje opadły. Z drugiej strony trzeba wziąć pod uwagę, że w danych warunkach i czasie unia ta była traktatem bardzo postępowym i niespotykanym dotąd w dziejach Europy. Kozacy nie doświadczyli jeszcze jarzma carskiego na tyle dotkliwie, aby zrozumieć potrzebę zawarcia prawdziwej ugody z Rzeczpospolitą.

Nie ma co ukrywać, że sukces unii hadziackiej przyniósłby na dłuższą metę ogromne korzyści dla Rzeczypospolitej. Kozacy stanowili w owych czasach doskonałą armię – waleczną i niezbyt drogą, idealną na warunki Korony i Litwy. Z pomocą Zaporoża i przy pełnej własnej mobilizacji udałoby się przeciwdziałać rosyjskiemu i tureckiemu imperializmowi. Bardzo prawdopodobne, że nie doszłoby wtedy do podziału Ukrainy.

Problemem był jednak brak ludzi o odpowiednich kompetencjach po stronie kozackiej. Zdecydowaną większość czerni, a także dowództwa, stanowili ludzie nieumiejący czytać, ulegający prostackiemu populizmowi. Niestety, najważniejsze reformy dotyczące sejmowania i skarbu państwa nie zostały przeprowadzone z powodów od szlachty nie do końca zależnych.

Unia w Hadziaczu a sprawa polska – podsumowanie

Patrząc przez pryzmat późniejszej historii, nietrudno dostrzec roli, jaką odegrałoby zjednoczenie Korony, Litwy i Ukrainy pod sztandarem unii hadziackiej. Rzeczpospolita nie musiałaby wcale być targana przez najbliższe 150 lat aż tyloma najazdami, przemarszami obcych wojsk oraz doświadczona trzema rozbiorami. Zgoda buduje, a niezgoda rujnuje – ta pierwsza w połączeniu ze świadomością własnych możliwości pobudza do wspólnego działania. Istniała szansa, że zwycięstwem o takim znaczeniu stanie się unia hadziacka, której wydźwięk mógłby stanowić podstawę do dalszej naprawy Rzeczypospolitej w wieku XVIII, który niestety okazał się okresem stagnacji.